Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Obóz daleko nie był to lokalizacja zaraz za ostatmnim starym wiaduktem ale chodzi bardziej o to " Za czasów Lindnera wydarzył się też straszny wypadek przy pracy budowy torów kolejowych: dwaj robotnicy Żydzi nieśli ciężkie belki na progi kolejowe. Nagle zajechał pospieszny pociąg niespodzianie. Oni się tak strasznie przelękli, że ze strachu rzucili te deski na tory i uciekli na bok. Nie stało się nic, pociąg się nie wykoleił, ale Lindner który to widział złapał tych dwóch pracowników, kazał im zejść do wykopanego dołu pod tory kolejowe i żywcem ich tam zamurował. ". Do rozbiórki są dwa stare przyczółki i oby w nich nie byli zamurowani bo zaczną się komplikacje terminowe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, sledzik1984 napisał:

Dość daleko ten obóz był od projektowanego przystanku... 

http://mapwarper.net/maps/25214#Preview_tab

obawiam się, że to co jest zaznaczone na poglądowej mapie nie obejmuje całego terenu obozu. na goglach https://www.google.pl/maps/place/Złocieniowa,+Kraków/@50.0167408,20.0529171,220m/data=!3m1!1e3!4m5!3m4!1s0x4716440b2a7f7685:0xe92a986fe501d18c!8m2!3d50.0183368!4d20.0532762?hl=pl  wyraźnie widać pozostałości po zabudowaniach

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, maxkad napisał:

Obóz daleko nie był to lokalizacja zaraz za ostatmnim starym wiaduktem ale chodzi bardziej o to " Za czasów Lindnera wydarzył się też straszny wypadek przy pracy budowy torów kolejowych: dwaj robotnicy Żydzi nieśli ciężkie belki na progi kolejowe. Nagle zajechał pospieszny pociąg niespodzianie. Oni się tak strasznie przelękli, że ze strachu rzucili te deski na tory i uciekli na bok. Nie stało się nic, pociąg się nie wykoleił, ale Lindner który to widział złapał tych dwóch pracowników, kazał im zejść do wykopanego dołu pod tory kolejowe i żywcem ich tam zamurował. ". Do rozbiórki są dwa stare przyczółki i oby w nich nie byli zamurowani bo zaczną się komplikacje terminowe.

Z tego co wiem historia zamurowanych robotnikow dot. wiaduktu nad Pollanki. Historia jest ciekawa, niestety inormacje skape, filia obozu plaszow byla rowniez na prokocimiu w okolicach cmentarza przy biezanowskiej, obecnie jest to miejsce zabudowane/zamieszkane wiec nie sadze zeby ktos sie przejmowal tym co tam bylo przy budowie stacji kolejowej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, michas85 napisał:

Z tego co wiem historia zamurowanych robotnikow dot. wiaduktu nad Pollanki. Historia jest ciekawa, niestety inormacje skape, filia obozu plaszow byla rowniez na prokocimiu w okolicach cmentarza przy biezanowskiej, obecnie jest to miejsce zabudowane/zamieszkane wiec nie sadze zeby ktos sie przejmowal tym co tam bylo przy budowie stacji kolejowej.

Jak budowlańcy znajdą jakieś kości  to na 100% będą jakieś opóźnienia. Budowlańcy zgłoszą Policji a Policja nie zostawi tego bez sprawdzenia czy np. ktoś nie zakopał zwłok na Złocieniu 15 czy 20 lat temu.  

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich. Cieszę się bardzo, że ten temat został poruszony na naszym forum. Zajmuję się nim od dawna, szczególnie w odniesieniu do Julagu w Bieżanowie, ale także tych w Prokocium i Płaszowie. Ten link https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/40506,Julagi-zapomniana-historia-Niemieckie-obozy-pracy-dla-Zydow-na-terenie-okupowane.html to właśnie prelekcja którą miałem w zeszłym roku. Temat generalnie jest dość słabo znany w Krakowie. Julagi istaniały bardzo krótko, niespełna rok. Po ich likwidacji więźniów likwidowano na miejscu, ale w większość przypadków przewożono do obozu w Płaszowie i tam rozstrzeliwano, część przewieziono do fabryki w Skarżysku Kamiennej. Wykonałem na ten temat dośż rzetelną kwerendę, mam ustalone nazwiska katów i ofiar obozu. Jeśli chodzi o ofiary to byli to Żydzi z Krakowa i okolic, zdarzały się pojedyncze przypadki osób z dalszych rejonów. Kierownikiem obozu w Bieżanowie był Victor Ritschek, Niemiec z Sudetów. Po wojnie najprawdopodobniej uciekł do Szwecji. Co do zamurowanych osób w filarze to jest to jak w przypadku każdej plotki powtarzanej ileś tam razy - w końcu staje się prawdą. Nikt w tych filarach nie został zamurowany, nie ma na to dowodów. Po drugie, gdyby zamurowano tam ludzi, to powstaje w filarze wtedy próżnia, a chyba nie muszę tłumaczyć co stałoby się gdyby przejeżdżał tam pociąg. Po iluś przejazdach filar by się zawalił. Niemcy byli zbrodniarzami, ale byli też praktyczni. Dokładna lokalizacja obozu jest trudna do określenia. Przyjmuje się, że obóz zlokalizowany był w rejonach ul. Złocieniowej, Sucharskiego i Jasińskiego. Od strony osiedla granicą była Serafa. Więźniowie zatrudnieni byli w firmach zajmujących się naprawą i budową infrastruktury kolejowej. Gdyby ktoś był bardziej zainteresowany tematem, to proszę pisać na priv. Osobiście napisałem na ten temat pracę zaliczeniową na koniec moich studiów podyplomowych. Chętnie podzielę się swoja wiedzą z zainteresowanymi osobami.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.11.2017 o 08:50, michas85 napisał:

Z tego co wiem historia zamurowanych robotnikow dot. wiaduktu nad Pollanki. Historia jest ciekawa, niestety inormacje skape, filia obozu plaszow byla rowniez na prokocimiu w okolicach cmentarza przy biezanowskiej, obecnie jest to miejsce zabudowane/zamieszkane wiec nie sadze zeby ktos sie przejmowal tym co tam bylo przy budowie stacji kolejowej.

Wiem czytałem ale obawiam siię że wkradł się jakiś błoąd ponieważ zgodnie z papierami wiadukt nad Półłanki został wybudowany w 1955 r.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Drodzy sąsiedzi w temacie historii okolicy jest też historia panów Czeczów Henryka i Karola, którzy nie byli braćmi :).

http://genealogia.grocholski.pl/gd/osoba.php?id=009342

http://genealogia.grocholski.pl/gd/wywod.php?id=009342&string=2

http://genealogia.grocholski.pl/gd/osoba.php?id=009362

http://genealogia.grocholski.pl/gd/osoba.php?id=075462

Z ww. drzewa wynika, że Karol był dziadkiem Henryka. Ja tez słyszałem wersję, że byli kuzynami ... 

Analizując na spokojnie ich drzewo pojawia się dwóch Karolów (albo więcej), Karol będący synem Karola Ryszarda. Nie dziwię się więc że urząd miasta sam się zamotał
w nazewnictwie ulicy.

 W internecie są skąpe informacji dotyczące tych dwóch panów. Z informacji od starszych mieszkańców Bieżanowa wiem tylko, że Henryk zginął w walkach z Niemcami w obronie Bieżnaowa. Sam ród Czeczów był właścicielem wsi Bieżanów. Wielu sąsiadów nie ma pojęcia kim byli panowie Czeczowie a oni są bardzo związani z historią Bieżanowa.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Czecz_de_Lindenwald

Czy ktoś wie coś więcej jest w stanie to uporządkować, który Karol z Henrykiem jest patronem ulicy Czeczów ?.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.11.2017 o 14:32, Malachit1980 napisał:

Odnośnie historii naszej okolicy to jeszcze jedna ciekawostka. W okresie międzywojennym polska policja dwa razy rozbijała niemiecką siatkę szpiegowską w Bieżanowie.

Coś więcej na ten temat można gdzieś znaleźć?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Modrzew napisał:

Coś więcej na ten temat można gdzieś znaleźć?

Polecam Podgórską Bibliotekę przy Teligi. Mają tam sporo literatury na ten temat. Ponadto w Archiwum Państwowym w Krakowie są spisy mieszkańców Bieżanowa z okresu międzywojennego. Można z nich np. dowiedzieć się jakiego wyznania byli mieszkańcy Bieżanowa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Też interesowałem się historią okolicy. Parę informacji - wiem, mało konkretnych, ale może będzie ktoś dociekliwy, to wrzuci jakieś uzupełnienia :)

Oglądałem przypuszczalne miejsce Julagu, są tam jakieś ślady budowli, jakieś fundamenty. Na oko mogą to być pozostałości obozu, choć mogę się mylić.
Oprócz wymienionych wyżej w dyskusji dorzuciłbym coś z prehistorii. Pamiętam, że w dokumentacji przed budową S7, między rogiem terenu Telefoniki a obecną ekspresówką było zaznaczone jakieś stanowisko archeologiczne. Niestety nie pamiętam szczegółów.
Nazwa przysiółka Gaj sugerowałaby wg mnie, że to kiedyś mogło być miejsce kultowe Słowian - ale to tylko moje przypuszczenia.

Co do historii opisanej, no to jest historia parafii w Bieżanowie - ogólnie obejmuje teren naszego osiedla, więc też można poczytać. Jest przy kościele, tym starym, jest też na stronie parafii.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze jeden przyczynek mi się przypomniał, odnośnie omawianych Julagów.
Wychowałem się w Nowym Prokocimiu, niedaleko Parku Jerzmanowskich. Jest tam taka górka, gdzie w dzieciństwie chodziliśmy na sanki i narty. Wtedy to był tzw. "lasek", a nie park. Wszystkie dzieci mówiły, że idą "na Libana". Kiedyś wertując w internecie właśnie historię Bieżanowa i Prokocimia, dowiedziałem się, że z tego parku, jak również z Bagier oraz ze Stawu Dąbskiego (dziś koło Plazy)  więźniowie Julagów czerpali ziemię do budowy linii kolejowej i stacji towarowej, a więc ta nazwa "Liban" powtarza się w kilku miejscach związanych z obozem Płaszów.

Edytowane przez MarFi

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×